Geoblog.pl    kchrobak28    Podróże    NORWEGIA 2018 - OSIEM POCZTÓWKOWYCH WIDOKÓW , KTÓRE ZAPIERAJĄ DECH W PIERSI. 30.05.2018 - 04.06.2018    Postcard from Romsdalseggen - najpiękniejszy szlak pieszy w Norwegii.
Zwiń mapę
2018
31
maj

Postcard from Romsdalseggen - najpiękniejszy szlak pieszy w Norwegii.

 
Norwegia
Norwegia, Åndalsnes
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 1323 km
 
Mamy dziś czwartek i w dalszym ciągu piękną, słoneczną pogodę. Przed nami wielkie wyzwanie- zdobycie grani Romsdalseggen uchodzącej za najpiękniejszy szlak trekkingowy w Norwegii.
Romsdalseggen to właściwie główny cel tegorocznej ósmej wyprawy, a ściślej mówiąc wymarzony prezent na moje okrągłe urodziny. Ze względu na zalegającą na dużych wysokościach pokrywę śniegu, poruszanie się granią w miesiącach wiosennych jest raczej niewskazane i niebezpieczne.

Kiedy jesienią ubiegłego roku rezerwowaliśmy bilety lotnicze na koniec maja, ryzykowaliśmy możliwość podejścia na ten szlak, czynny z reguły dopiero w połowie czerwca. Ostatnia zima w Norwegii przyniosła obfite opady śniegu. Na bieżąco śledziłam informacje dotyczące otwarcia Romsdalseggen i w końcu na dwa dni przed naszym przyjazdem, stało się....
Szlak został udostępniony! Hurrra!!! Cieszyłam się , jak małe dziecko.

Do początku trasy prowadzącej na grań, kierujemy się autami w okolice parkingu przy Vengedallen. Jest to ta sama płatna droga, którą przemierzaliśmy w dniu wczorajszym.
Trekking rozpoczynamy tuż przed mostkiem, przy którym stoi tablica informująca o dystansie szlaku- 10,3 km. Oznaczoną ścieżką podążamy lekko pod górę, kierując się w stronę spływającej po skałach górskiej rzeki. Z każdą godziną daje się odczuć coraz wyższą temperaturę powietrza. W takich momentach chłodna bryza pochodząca z "górskiego wodospadu" stanowi doskonałą formę orzeźwienia.

W połowie zbocza, przekraczamy rzekę przez niewielki mostek i w ten sposób dochodzimy do płaskowyżu. Z miejsca tego rozpościera się widok na okoliczne szczyty i górskie jeziorka. Na trasie dostrzegamy "połacie" śniegu, który nie stopniał jeszcze po ostatniej zimie. Na pierwszy rzut oka, wydawać by się mogło, że to zaledwie resztki, ale kiedy przechodzimy wytyczoną trasą, na której zalega, niespodziewanie zapadamy się w nim po kolana. Z każdym kilometrem, śniegu przybywa. Od tej chwili zaczyna ogarniać mnie lekka niepewność. Ten śnieg jest nieprzewidywalny, nigdy nie wiadomo, co tak naprawdę się pod nim kryje....

Dalsza część wędrówki prowadzi po stromym zboczu. Tym razem chcąc ominąć przeszkodę w postaci białej pokrywy, schodzimy nieco ze szlaku, wchodząc na ruchome kamienie. Aby uniknąć ryzyka wywołania kamiennej lawiny, poruszamy się pojedynczo, zachowując szczególną ostrożność.
Po trzech godzinach wędrówki nasza grupa - "dwunastu wspaniałych" dociera wreszcie do początku grani, składającej się z kilku górskich szczytów. Widok, który będzie nam towarzyszył przez następnych kilka godzin, zapiera dosłownie dech w piersi.

Romsdalseggen nie bez przyczyny określany jest najwspanialszym szlakiem turystycznych wędrówek w całej Norwegii. Z miejsca tego, na samym grzbiecie, w promieniu 360 stopni można bowiem podziwiać okazałe góry Romsdal, ścianę wspinaczkową Trollveggen, szczyty Romsdalshorn, Vengetindene, Kongen, Dronninga i Store Trolltind.

Pokonując różnicę 970 metrów, kontynuujemy trekking wzdłuż grani. Niektóre części szlaku są dość mocno odsłonięte i prowadzą bardzo wąską ścieżką. Osoby z lękiem wysokości, mogą mieć poważne problemy z jego pokonaniem. Nas to jednak nie dotyczy...

Przez szczytem Halsaskaret 1100 m., szlak staje się coraz bardziej stromy. Wykorzystując "cztery kończyny", pniemy się pionową ścianą stromo do góry. Jest coraz bardziej niebezpiecznie. W niektórych miejscach asekurujemy się umieszczonymi w skalach łańcuchami.
Wejście na kolejną górę Mjolvafjellet - 1216 m, również nie należy do najłatwiejszych. Strome, skaliste zbocze i brak łańcuchów. Tego jeszcze nie było... Przez chwilę zastanawiam się, czy iść dalej, jednak nie można zawrócić. Ta część wspinaczki okazuje się wielkim wyzwaniem, jednak po chwili wahania, stawiam kroki do przodu. Udało się...

Kontynuujemy spacer w kierunku Blanebaa, który stanowi najwyższy szczyt grani - 1320 m. Widok rozpościerający się na doliny, wijącą się dole rzekę Rauma, przypominającą turkusową wstęgę oraz mikroskopijnych rozmiarów Adalsnes, uświadamia o wysokości, na której obecnie się znajdujemy.

Aparat w ciągłej gotowości do pracy. Widoki na szczycie wprost oszałamiające, sadzę ze niejednego "zwaliłyby z nóg". Na te nogi trzeba tu jednak uważać...

Stopniowo zaczynamy schodzić w dół, o czym informuje kolejny szczyt i umieszczona przy nim tabliczka z napisem Akesvrden 1140 m. Zmierzamy w kierunku Andalsnes, ścieżka staje się już dużo szersza i bardziej dostępna.
Docieramy do nastepnego punku wyprawy Mjolvaskaret 1065 m. Upał nie jest dziś naszym sprzymierzeńcem, czuję, że pomimo zastosowana kremu z najwyższym filtrem 50, doznałam rozległego poparzenia słonecznego.

Mijając Hogaksla 981 m i Nesakla 715 m zatrzymujemy się na krótki odpoczynek. W miejscu tym, Andalsnes wydaje sie być widoczne, niczym z lotu ptaka. Zbocze jest tak strome, że nie zasłania widoku prawie do samego podnóża. Na samym szczycie znajduje się tu mały kamienny domek z książką gości, służący za schronienie w razie załamania pogody.

Po krótkiej przerwie, szlakiem wyłożonym z kamiennych schodków, dochodzimy prosto do platformy Romsdalstrappa. W miejscu tym byłam już wcześniej w roku 2015, z moją córką Julią. Wchodziłyśmy wówczas z dołu od strony miasta. Wejście na platformę, zawieszoną nad przepaścią, dzięki wyczuwalnym w tym miejscu powiewom wiatru, pozwala choć przez moment, schłodzić piekącą opaleniznę.

Dziewięciogodzinny trekking, w potwornym upale daje o sobie znać. Ta wysoka temperatura jest wprost nie do wytrzymania. Przemierzając Romsdalseggen przez cały dzień w tych warunkach, mam wrażenie że to jakiś egzotyczny kraj południowej Europy. Z przyjemnością poszukałabym w tej chwili odrobiny cienia. Jak ja nie cierpię upałów!!!

Końcowy etap wędrówki stanowi ostry, stromy odcinek, prowadzący po zboczu góry porośniętej lasem. Usłany miedzy korzeniami drzew, wiedzie nas wprost do miasta.

Po zejściu ze szlaku, mogę powiedzieć, tylko jedno - naprawdę warto było!!! Może kiedyś uda mi się to powtórzyć... Jeśli chodzi o prezent urodzinowy, to przyznam szczerze, że był to najbogatszy upominek, jaki kiedykolwiek w życiu mogłam otrzymać ... Co niektórych dziwi ten fakt... Bo co to za przyjemność spędzać urodziny na szczycie góry, wkładając cały wysiłek organizmu i w pocie czoła, kosztem zmęczonych, obolałych nóg przemierzać jakiś górski szlak? Ba odpowiedź jest prosta... W górach jest wszytko to, co Kocham!!!
Zrozumie tylko ten, kto jest tak samo uzależniony, oto i tyle w temacie....


 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (186)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (3)
DODAJ KOMENTARZ
zula
zula - 2018-07-16 13:54
Ale wyprawa w góry...pełen sukces !
BRAWO dla całej Ekipy :)
 
mikasz
mikasz - 2018-07-16 16:29
Fajne :)
 
kchrobak28
kchrobak28 - 2018-07-18 12:58
Jeśli chodzi o moje odczucia to po Preikestollen, nastepnie po Trolltuga i wreszcie Reinebringen, bylo to najwieksze wyzwanie, jakiegokolwiek spróbowałam. Widoki dosłownie zpieraly dech, trudno bylo sie im oprzeć. Myślę, że zdjęcia w pelni oddają opis szlaku. A ich ilość, no cóż.... Tak już ze mna jest.. Pozdrawiam Zula
 
 
kchrobak28
Katarzyna Chrobak
zwiedziła 2.5% świata (5 państw)
Zasoby: 171 wpisów171 211 komentarzy211 4363 zdjęcia4363 0 plików multimedialnych0